Start / Sołectwa / Osina / Wywiad z Mistrzem wiata Waldemarem Stawowczykiem

Wywiad z Mistrzem wiata Waldemarem Stawowczykiem

Waldemar Stawowczyk został złotym medalistą Mistrzostw Świata w psich zaprzęgach w słowackim Zubercu. Mieszkaniec naszej gminy z Osiny triumfował w klasie C2 (3-4 psów) i D2 (dwa psy). Waldemar Stawowczyk zdobył dwa złote medale Mistrzostw Świata.  

 
Fot. Monika Stawowczyk                      www.nordicstorm.pl
 
Proszę opowiedzieć o swojej przygodzie z psami. Od czego się zaczęło? Jak długo trwała Pana droga do sukcesu?

 Kiedyś,  jak byłem młodszy naoglądałem się filmów o psach i pomyślałem sobie-fajnie by było mieć takiego psa jak husky. Los sprawił że w 2003 roku znalazłem na ulicy takiego psa, przygarnęliśmy go i zaczęliśmy szukać w Internecie informacji związanych ze sportem zaprzęgowym, gdyż Polska to nie Alaska. Najpierw zaczęliśmy od roweru, później kupiliśmy drugiego husky, potem dwa kolejne. W 2005 r postanowiliśmy  przeprowadzić się z Bełchatowa na Osinę Klucką. Szybko powiększyliśmy ilość psów i zaczęliśmy się ścigać.

 Jak długo trwała Pana droga do sukcesu?

Pierwsze  oficjalne starty były jesienią 2003 roku, gdy już byłem członkiem klubu Wataha z Łodzi. Od 2005 roku istnieje Polski Związek Sportu Psich Zaprzęgów, natomiast ja pierwsze sukcesy zacząłem odnosić dopiero w 2008 roku z psami grenlandzkimi, z którymi od razu zdobyliśmy Mistrzostwo Polski. Wcześniej startowaliśmy z psami syberian husky, ale to były zazwyczaj trzecie, czwarte miejsca. 

Czy nie przeszkadza Panu oraz psom mróz w walce o sukces?

Ten sezon był najmroźniejszy ze wszystkich, odkąd startuję. W Radkowie, gdzie były Mistrzostwa Polski, było -22 st C – było już to dla nas bardzo odczuwalne, natomiast psom nie robi to większej różnicy czy biegną w -20 st C czy O st C.

Jak wyglądał Pana ostatni sezon? 

Zaczęliśmy przygotowania krótkimi przebieżkami leśnymi już we wrześniu tak, żeby w grudniu przebiec ok 12 km z psami w zaprzęgu. Przygotowywaliśmy sie do zawodów w Austrii przed świętami Bożego Narodzenia, kiedy wszystko było zapięte na ostatni guzik otrzymaliśmy telefon, że zawody są odwołane, gdyż padał bardzo duży deszcz. Ale nic straconego, ponieważ tuż po Świętach braliśmy treningowy udział w wyścigu średniodystansowym w Jakuszycach.

Czy duża jest rywalizacja pomiędzy zawodnikami?

Tak, bardzo duża, w każdej klasie jest od 10 do 15 zawodników w kategorii z dwoma psami i w kategorii z czterema psami w zależności w jakim kraju są Mistrzostwa. W tym roku nie dojechali Szwajcarzy więc miałem tylko po 5 osób w klasie, ale to wystarczyło, żeby naprawdę się namęczyć, by zdobyć Mistrzostwo Świata. Na takie zawody nie przyjeżdżają już słabeusze, więc konkurencja jest silna.

Jest Pan Mistrzem Świata. Jak Pan się z tym czuje?  

Czuję się normalnie, jest to mój czwarty tytuł Mistrza Świata. Sukces w tym roku jest o tyle większy, że jestem podwójnym Mistrzem Świata oraz drugim Polakiem w historii polskiego sportu zaprzęgowego (uprawianego od 20 lat w Polsce), któremu udało się zdobyć więcej niż jeden złoty medal na jednych mistrzostwach.

Nie miał Pan równych sobie zawodników, skoro wrócił Pan z dwoma złotymi medalami, co trzeba zrobić, żeby zostać Mistrzem?

Dużo, dużo trenować, tak jak mówi powiedzenie “trening czyni mistrza”. Bez treningu nie ma wyników, do tego jeszcze sztuka żywienia psów, gdyż  jeden błąd po drodze i można pożegnać się z Mistrzostwem.

Ile kilometrów musiał Pan pokonać i w jakim czasie udało sie przebrnąć tą drogę? 

W tym roku w Zubercu mieliśmy utrudnione zadanie ze względu na odwilż. Bardzo dobrze przygotowana wcześniej trasa musiała zostać skrócona do 9 km, gdyż była tak miękka, że psy biegnąc zapadały się, a to groziło poważnym kontuzjom. A na to nie możemy sobie pozwolić. Liczy się przede wszystkim dobro psów. Taką trasę przebiegaliśmy zawsze  przez ok 24 min, a w tych warunkach trwało to aż 33 min. Nigdy nie robię wyniku ponad wszystko, dlatego zwolniłem, ale i tak miałem przewagę nad moimi konkurentami.

Z iloma psami Pan pracuje? 

Mam 13 psów, z czego 8 psów jest przeznaczonych do biegania. W tym sezonie startowałem z 2 i z 4 psami. Dwa psy jeszcze dorastają, a pozostałe to są moje husky z początkowych lat startów i czekają na spokojną starość.

Czy dużo czasu trzeba poświęcić psom, aby je tak wyszkolić?  

Moje psy bieganie w zaprzęgu mają w genach, kwestia tylko trenowania wytrzymałości fizycznej i szybkości, a na to poświęcam dużo czasu. Ale jest to przyjemny czas.

Jak wygląda odżywianie tych psów? 

Ja karmię psy co 12 godzin suchą karmą z ciepłą wodą. Poza tym nie wymagają dużo opieki, to są psy stadne, pierwotne, przyzwyczajone przez wieki do trudnych warunków.

Jakie warunki trzeba spełnić, aby stanąć na starcie? 

Głównym warunkiem jest zdobycie licencji zawodniczej Polskiego Związku Sportu Psich Zaprzęgów startując w lidze zaprzęgowej.

Jaka jest prawidłowa waga psa do zaprzęgu? 

Psy husky ważą ok 20-30 kg, natomiast grenlandy od 25 do 45 kg. Pies im cięższy tym wolniejszy, dlatego najlepsza waga jest ok 20-25 kg u husky i 25-35 kg u grenlandów.

Jak długo trwa kariera psa? 

Kariera psa trwa od ukończenia 15-stego miesiąca życia do ok 8-9 lat  w zależności od stanu zdrowia. Później przechodzą na zasłużoną emeryturę. Ja co roku dążę do tego, aby powiększać pulę psów o jeden lub dwa, żeby sukcesywnie uzupełniać psy, które za względu na swoją starość nie mogą brać udziału w wyścigach.

Osiągnął Pan już duże sukcesy. Jakie są Pana dalsze plany na przyszłość? 

Planów jest dużo. Nie wiadomo co się uda zrealizować. Jak każdy sport ten także wymaga dużych nakładów finansowych, a w tym roku straciłem sponsora, więc będę namawiał poprzedniego do powrotu bądź szukał innego. Wtedy będę mógł realizować dalsze plany, o których na razie nie będę wspominał. 

ED.

 

About admin

Zobacz również

Otwarcie nowej sali gimnastycznej w przy Zespole Szkół w Klukach

W dniu 22 lutego 2017 r. została uroczyście otwarta nowa gminna sala gimnastyczna przy Zespole …